Zyski kosztem praw człowieka

Mongolia, pustynia Gobi, zapierające dech krajobrazy, rozległe stepy, dom szamanów, pasterzy i koczowników. Jednocześnie kraj olbrzymich bogactw mineralnych, które według ekonomistów, mogą mieć duże znaczenie rozwojowe dla relatywnie niewielkiej społeczności. Czy na pewno?

Tereny u podnóża gór Ałtaju służą koczowniczym plemionom za miejsce zamieszkania i wypasu zwierząt. W rejonie jednej z prowincji, Tseel soum, około 2000 pasterzy migruje wraz z inwentarzem pomiędzy swoimi zimowymi, wiosennymi oraz letnimi obozami.

Obecnie tryb życia wielu z nich stoi pod znakiem zapytania. Ich przetrwaniu zagraża kopalnia rudy żelaza, której agresywna ekspansja wymaga zajmowania coraz większych obszarów, stanowi groźbę dla ubogich zasobów wody, oznacza zanieczyszczenie środowiska, zwiększa ryzyko zachorowań wśród ludzi i ich zwierząt.

Kopalnia Tayan nuur, należy do mongolskiej firmy wydobywczej Altain Khuder, która otrzymuje finansowanie z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, instytucji publicznej, która przynajmniej na papierze wymaga od swoich klientów zachowania najwyższych standardów.

Tymczasem pasterze skarżą się na zanieczyszczenie powietrza, które u nich i zwierząt wywołuje choroby, bezprawne wysiedlenia, brak kompensacji za zajęte tereny oraz groźby ze strony pracowników ochrony firmy.

Altain Khuder ma w swoim dorobku już kilka spraw dotyczących zastraszania rdzennej ludności, dziennikarzy oraz pracowników organizacji pozarządowych. W odpowiedzi na skargi dotyczące zanieczyszczenia powietrza firma pozwała 8 osób z lokalnej społeczności o zniesławienie z zamiarem wyrządzenia spółce szkody. Sprawa, choć została umorzona, toczyła się przez rok narażając na ogromne koszty zarówno finansowe, jak i moralne zwykłych obywateli, którzy postanowili stanąć w obronie swoich praw.

W trakcie wizji lokalnej przeprowadzonej przez CEE Bankwatch, której członkiem jest Polska Zielona Sieć, jej przedstawicielom nie pozwolono zatrzymać się obok kopalni ani robić zdjęć.

Na podstawie spotkań z pasterzami, osobami dotkniętymi działalnością firmy powstał materiał multimedialny, który za pomocą filmów, zdjęć, wywiadów pokazuje z jakim problemami się zmagają.

Prezentacja multimedialna

Prezentacja multimedialna

prezentacja na temat wpływu kopalni na zdrowie i życie rdzennej ludności w Mongolii

Kliknij żeby zobaczyć prezentację multimedialną

Łamanie praw i zanieczyszczenie środowiska to nie nowość jeśli chodzi o przemysł wydobywczy. Jednak brak reakcji ze strony Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju na skargi ludności oraz zastraszanie ze strony firmy, którą finansuje, pokazuje, że instytucja ta godzi się na podwójne standardy. Jest to o tyle paradoksalne, że bank ten twierdzi, że jego zaangażowanie w podobne projekty jest gwarantem ochrony praw dotkniętych społeczności.

Historia przemysłu wydobywczego w krajach Globalnego Południa w zbyt wielu przypadkach wskazuje, że bogactwa naturalne częściej są przekleństwem a nie błogosławieństwem dla rdzennej ludności i że inwestycje w sektor górniczy nie przynoszą zakładanych efektów rozwojowych.

Jednocześnie projekty wydobywcze wciąż są osią zainteresowań państw, które szczycą się poszanowaniem praw człowieka i zasad demokracji czy międzynarodowych instytucji finansowych, których operacje mają w założeniu przyczyniać się do redukcji ubóstwa na obszarach państw biedniejszych. Lista inwestycji, które zamiast bogactw przyczyniły się do pogorszenia sytuacji i tak biednych krajów, jest długa i niekompletna.

Opisywane powyżej problemy dotyczą niemal każdej działalności wydobywczej w krajach, gdzie toczą się konflikty, panuje reżim, korupcja, czy których niedojrzałość systemów nie pozwala na egzekwowanie prawa. Przykłady można mnożyć - Irak, Iran, Afganistan, Azerbejdżan, Turkmenistan, Uzbekistan, Indie, Chiny, kraje Afryki, Ameryki Łacińskiej.

Fakt, że sektor prywatny jest nastawiony na maksymalizację zysków, często nawet kosztem praw człowieka, może nie dziwić. Redukowanie kosztów to nic innego jak w przypadku inwestycji w krajach uboższych godzenie się na minimalne płace, pracę dzieci, obniżanie standardów bezpieczeństwa i higieny pracy.

Jednak najbardziej niepokojącym jest fakt, że również Unia Europejska oraz instytucje, które mają przyczyniać się do realizacji polityki UE jak EBI (Europejski Bank Inwestycyjny), EBOR (Europejski Bank Odbudowy I Rozwoju) nie dokładają wysiłków aby ich działania nie odbijały się czkawką na najbiedniejszych. W wyścigu o zasoby podążają utartymi ścieżkami niekiedy ignorując, jak w przypadku powyżej opisanych inwestycji, oczywiste zaniedbania, przymykają oko na stosowanie podwójnych standardów dla inwestycji w Unii i poza jej terytorium, wspierają reżimy, a wszystko w imię zaspokojenia naszych galopujących potrzeb. Doskonale obrazuje to kreskówka CEE Bankwatch Network i Polskiej Zielonej Sieci zatytułowana „Europejskie poszukiwania energii – to chyba jakiś żart”.

Wyścig o zasoby wielu rozwijających się krajów wciąż trwa. Jednak jedno jest pewne - realizowanie niebezpiecznej wizji budowania "bezpieczeństwa energetycznego, surowcowego" w oparciu o współpracę z reżimami, państwami, gdzie nie szanuje się praw człowieka i godności ludzkiej, w dłuższej perspektywie może okazać się bardzo ryzykowne dla samych budowniczych.


Galeria:

Prezentacja multimedialna Prezentacja multimedialna
 
 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć