Przymusowe uwalnianie z dyskryminacji

Niedawno trafiłam na artykuł w "Gazecie Wyborczej" na temat coraz większej popularności francuskiego projektu zakazującego zakrywania twarzy w miejscach publicznych pod groźbą mandatu. Założenie jest proste: wykorzenić radykalizm, fanatyzm i inne takie kończące się na ’izm’ z kraju szanującego zasady demokratyczne i zdejmującego jarzmo dyskryminacji z obywateli.

Podobny zakaz obowiązuje już w niektórych rejonach Belgii, dyskutowany jest w Holandii, ma swoich zwolenników w Wielkiej Brytanii, spodobał się też włoskiej minister ds. równouprawnienia Mara Carfagna, która deklarowała chęć jego wprowadzenia we Włoszech.

Nie wiem jak Wy się na to zapatrujecie, ale moim zdaniem ta sytuacja przywołuje na myśl czasy głoszenia wyższości kultury europejskiej czyli tzw. ’szukanie barbarzyńcy’ z założeniem rzecz jasna, że my sami barbarzyńcami nie jesteśmy. I jak zakaz ten ma się do szerzonych przez zachodnie ustroje demokratyczne praw człowieka, jak chociażby to mówiące o prawie do wolności myśli i wyznania?

Zastanawiam się też czy skoro Europa chce zakazać noszenia burek w imię równości twierdząc, że zasłanianie twarzy jest nam obce kulturowo i godzi w nasze wartości, to czy niedługo w krajach islamskich nie zostanie wprowadzony NAKAZ noszenia burek, również obowiązujący Europejki. Wyobraźcie sobie - upalne lato, Egipt, Tunezja, plaża, drink, ty i ukochany na leżakach wpatrzeni w siebie......hmmmm.. wzajemne patrzenie sobie w oczy mogłoby okazać się w tym wypadku problematyczne.


Komentarze (zapraszamy do dyskusji):

Maria / 3 października 2010

Witam.
Ciekawa jestem, kto napisal ten beznadziejny tekst.
Trzeba znac temat doglebnie, zeby o tej sprawie napisac.
Zyje w kraju muzulmanskim.
Tu nie chodzi o wyzszosc kultury europejskiej czy o rasizm.
Tu chodzi o godnosc ludzka, godnosc i wolnosc kobiety.
Ten obrzydliwy stroj jest wyrazem jej pozycji w spoleczenstwie muzulmanskim. Zawszse niewolnica, zawsze sluzebnica, zalezna od mezczyzn, tzn ojca, brata, meza, syna lub wujaszkow..... przesadow, tabu.
Niestety, ale Europejczycy nie zdaja sobie absolutnie sprawy z zagrozenia, jakie niesie nam islam. Nam sie po prostu pewne rzeczy nie mieszcza w glowie. Tutaj wszystko podporzadkowane jest religii. Spoleczenstwo jest okrutne i agresywne. Prosze poczytac sobie, co sie dzieje w krajach muzulmanskich. Jak muzulmanie postepuja w stosunku do innowiercow.
Oni wymagaja i krzycza glosno o tolerancji dla siebie... w Europie. U siebie nie toleruja zadnego innowiecy. I lepiej i bezpieczniej nie afiszowac sie ze swoja odmienna religia. Prosze przyjac do wiadomosci, ze muzulmanin nie moze zmienic swojej religii, grozi to smiercia.
A ze turystm mowia to co oni chca uslyszec, to inna bajka. Dla pieniedzy sprzedadza swoja dusze.... Jesli Turcja wejdzie do Europy, to nasz pokoj i spokoj sie skoncza. Ich pierwszy min ister powiedzial, ze ich minarety to ich bagnety. Noc swietego Bartlomieja to betka w porownaniu co nas czeka. Zyje z muzulmanami, znam ich mentalnosc na wskros i nie musze byc politycznie poprawna, nie jestem politykiem. Prosze porozmawiac z mieszkancami krajow europejskich, gdzie spolecznosci muzulmanskie, zydowskie, afrykanskie sa bardzo liczne. Warto posluchac. Watpie, czy osoba, ktora wysmazyla artykul chciala miec ich za sasiadow.

Kiedy sie wreszcie obudzimy, bedzie za pozno.

Maria / 3 października 2010

Zapraszam do dyskusji.
Punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia....
Milego dnia.

Kasia Zegadło / 4 października 2010

Droga Mario,
jeśli nadal zastanawiasz się kto napisał ten beznadziejny tekst, to na naszej stronie jest to dość czytelne - w lewym górnym rogu obok tekstu - masz jego autora - w tym wypadku autorkę - mnie:)

Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem wszędzie przepisów, które będą szanowały prawa człowieka. Jednak prawo do wyboru, do religii są jednymi z tych fundamentalnych przywilejów, jakim cieszyć się może demokracja.

Jeśli będziemy postępować z "innowiercami", "odmieńcami" tak jak dzieje się to w krajach muzułmańskich to czym będziemy się różnić od ludzi, którzy narzucają innym swoje zdanie, co mamy w takim wypadku do zaoferowania?

Tego rodzaju przepisy moim skromnym zdaniem tworzą kolejne podziały na "my i oni", rodzą antagonizmy. Jeśli chcemy zmieniać rzeczywistość - róbmy to - wspierajmy demokrację w innych krajach, wstawiajmy się za poszkodowanymi, współpracujmy z ludźmi i nie potępiajmy ich - tylko dzięki takiej postawie, zrozumieniu jesteśmy w stanie nawiązać dialog, w którym obie strony będą traktowane z należnym sobie szacunkiem. Jak możemy szerzyć demokrację, mówić o prawach człowieka jeśli sami ich nie respektujemy?


Dodaj komentarz — zapraszamy do dyskusji!

 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć