Prawa ludów tubylczych we współczesnym świecie, ich głos w debacie

W dniach 17-19 czerwca 2012 roku, rdzenni mieszkańcy ze wszystkich regionów świata, spotkali się na międzynarodowej konferencji na temat rozwoju i samostanowienia w Museu da Republica w Rio de Janeiro. Ich celem było wypracowanie wspólnej deklaracji, która następnie (20.06.2012) została dostarczona przedstawicielom rządów, podczas Szczytu Ziemi Rio +20.

W wydanym oświadczeniu możemy m.in. przeczytać:

(…) Eksploatacja i grabież światowych ekosystemów i różnorodności biologicznej, a także nieodłączne łamanie praw ludów tubylczych zaczęły przybierać na intensywności.

Nasze prawa do samostanowienia, własnych rządów i świadomego kształtowania rozwoju, nasze przyrodzone prawa do naszych ziem, terytoriów i zasobów są alarmująco i coraz bardziej atakowane przez kooperacje rządów i korporacje transnarodowe.

Rdzenni działacze i liderzy broniący swoich terytoriów nadal doświadczają represji i militaryzacji, w tym zabójstw, więzienia, nękania i szkalowania jako „terrorystów”. Zmagamy się z przymusowymi przesiedleniami, atakiem i asymilacją przyszłych pokoleń, kultur, języków, duchowych wartości i stosunku do Ziemi.

My, autochtoni ze wszystkich regionów świata, bronimy naszą Matkę Ziemię przed agresją niezrównoważonego rozwoju i nadmierną eksploatacją zasobów naturalnych przez górnictwo, wycinkę lasów, wielkie hydroelektrownie, poszukiwanie i wydobycie ropy naftowej. Nasze lasy cierpią przez produkcje rolniczo-paliwową, plantacje i inne fałszywe pomysły rozwiązania kwestii zmian klimatycznych. Zielona gospodarka jest niczym innym jak kapitalizmem natury, przewrotną próbą korporacji, przemysłu wydobywczego i rządów, by zarobić na prywatyzacji, wyprzedaży sacrum oraz wszelkich form życia i nieba, w tym powietrza, którym oddychamy, wody, którą pijemy, wszystkich genów, roślin, tradycyjnych nasion, drzew, zwierząt, ryb, biologicznej i kulturowej różnorodności, ekosystemów i ludowej wiedzy, które sprawiają, że życie na Ziemi jest możliwe i przyjemne.

Rażące naruszenia praw ludów tubylczych i ich suwerenności żywieniowej nadal nie słabną. Nasza produkcja żywności: roślin, które zbieramy, zwierząt, na które polujemy, nasze pola i plony, woda, którą pijemy, ryby, które łowimy w naszych rzekach i potokach, ilość tego wszystkiego zmniejsza się w zastraszającym tempie. Niezrównoważone projekty rozwojowe, takie jak chemiczna, monokulturowa uprawa soi, przemysł wydobywczy i inne projekty ochrony środowiska oraz inwestycje degradujące dla zysku, niszczą naszą bioróżnorodność, zatruwając naszą wodę, rzeki, strumienie i ziemię oraz jej zdolność do utrzymania życia. To jest dodatkowo spotęgowane przez zmiany klimatu i zapory wodne oraz inną produkcje energii. Suwerenność żywnościowa jest jednym z podstawowych wyrazów naszego zbiorowego prawa do zrównoważonego rozwoju i samostanowienia. Suwerenność żywieniowa oraz prawo do żywności muszą być przestrzegane i szanowane, żywność nie może być towarem do użytku, handlu i spekulacji dla zysku.

Matka Ziemia jest źródłem życia, które musi być chronione, a nie źródłem do wykorzystania, towarem przedstawianym, jako kapitał naturalny. Mamy nasze miejsca i obowiązek uświęcania stworzenia. Odczuwamy radość, gdy żyjemy w harmonii z Ziemią i całym życiem, które tworzy i podtrzymuje. Czujemy ból i dysharmonię, gdy jesteśmy świadkami rzeczy hańbiących naturalny porządek stworzenia i ciągłej ekonomicznej kolonizacji i degradacji Matki Ziemi i wszelkiego życia na niej. Dopóki prawa ludności tubylczej nie będą przestrzegane i szanowane, tak długo zrównoważony rozwój i likwidacja ubóstwa nie zostaną osiągnięte.

Pełny tekst wydanego oświadczenia opracowany przez Damiana Żuchowskiego dla wolnych mediów znajduje się tutaj

Prawa ludności tubylczej

Dokumentem mówiącym o prawach ludności tubylczej, oprócz Deklaracji Praw Człowieka jest również Deklaracja praw ludów tubylczych ONZ (przyjęta 13 września 2007 r.). Za przyjęciem deklaracji głosowały wówczas 144 państwa członkowskie ONZ, w tym Brazylia [2]. Jednak fakt, że dokument ten nie jest dokumentem wiążącym sprawia, że państwa, które go przyjęły wcale nie muszą (choć bezwzględnie powinny!) się do niego stosować. Tak niestety jest w Brazylii. Nastawienie i zachowanie brazylijskiego rządu w sprawie ludności tubylczej związane z budową tamy Belo Monte jest ostro krytykowane na polu międzynarodowym (Rada Praw Człowieka opublikowała stanowisko, w którym potępia postawę brazylijskiego rządu [3]).

Historia tamy Belo Monte zaczęła się ponad trzydzieści lat temu. Planowana budowa ogromnej hydroelektrowni w centrum Puszczy Amazońskiej została wówczas wstrzymana społecznymi naciskami na szczeblu narodowym i międzynarodowym.

Temat ten jednak nigdy tak na prawdę nie zniknął. Były prezydent Brazylii - Lula da Silva - pozostawał głuchy na sprzeciwy, uważając, że jego kraj potrzebuje tej inwestycji. Zapewniał, że tym razem nawet jeżeli część inwestorów się wycofa to państwo brazylijskie i tak samo zbuduje Belo Monte.

Gdy sprawa budowy tamy zaczęła nabierać tempa, ponownie w obronie ludności rdzennej, farmerów i rybaków stanęły organizacje pozarządowe i obywatele z całego świata, w tym również światowe gwiazdy takie jak Sting, czy James Cameron.

Brazylijski rząd poprzez budowę tamy (a właściwie sieci tam, które są w planach) chce „zazielenić” swój przemysł energetyczny, zapewnić bezpieczeństwo energetyczne dla mieszkańców swojego kraju, a także przyczynić się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych – tak to brzmi w teorii. W praktyce - zniszczeniu ulegną hektary Puszczy Amazońskiej, zmieniony zostanie bieg rzeki Xingu, przez co najprawdopodobniej zginie wiele gatunków zwierząt, rdzenni mieszkańcy zostaną wysiedleni, a sama tama będzie emitować ogromne ilości metanu z zalanego wodą lasu [4] i w końcu - wyprodukowana w hydroelektrowni energia zasilać będzie przemysł ciężki.

Niemal 400 hektarów ziemi, w tym spora część lasu, ma zostać zalana wodą pochodzącą z przekierowania rzeki Xingu (80% rzeki ma zostać przekierowane). W tej chwili w rzece Xingu żyje niemal 600 gatunków ryb, wiele z nich to endemity, przypisane do tej unikalnej lokalizacji. Xingu spełnia również bardzo ważną rolę społeczną – jest dla ludności rdzennej jedyną „drogą transportową” a także ich głównym żywicielem. Na skutek budowy tamy i zmiany biegu rzeki ok. 40 000 Indian zostanie wysiedlonych i będzie musiało znaleźć sobie nowe miejsce do życia.

Raoni Metuktire, przedstawiciel Indian Kayapo, pod koniec ubiegłego roku przyleciał do Europy przedstawiając wspólne stanowisko Indian:

Budowa ruszyła, protesty trwają

15 czerwca 2012 trzystu rdzennych mieszkańców, małych rolników, rybaków i lokalnych mieszkańców zajęło budowę tamy Belo Monte. Usunęli pas ziemi i "uwalniając rzekę Xingu" przywrócili jej naturalny przepływ. Następnie wszyscy ustawili się tworząc "ludzki baner" z hasłem: "Pare Belo Monte", co oznacza "stop Belo Monte", w ten sposób chcieli wysłać komunikat do uczestników Konferencji ONZ Rio +20.

Polecamy 20 minutowy film James’a Camerona na temat budowy tamy Belo Monte:

A Message from Pandora from Amazon Watch on Vimeo.


zdjęcie wykorzystane w artykule pochodzi z serwisu Flickr.com, zostało wykorzystane na podstawie licencji creative commons, jego właścicielem jest International Rivers.



Dodaj komentarz — zapraszamy do dyskusji!

 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć