O tym, jak wolny handel niszczy rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe w krajach Globalnego Południa

W czerwcu 2009 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła, że liczba ludzi cierpiących głód przekroczyła 1 miliard. Jeśli przyjąć szacunkowo, że ludzka populacja liczy 6,8 miliarda, oznaczać to będzie, że permanentny głód dotyka przynajmniej co siódmego mieszkańca naszej planety. Jeszcze szerszy jest problem braku bezpieczeństwa żywnościowego, który oznacza niemożność określenia, kiedy dana osoba będzie mogła spożyć następny posiłek. Problemy te nie ograniczają się do krajów rozwijających się, ale w nich występują w najbardziej zaostrzonej postaci. Pod koniec 2009 roku 30 krajów (w tym 20 afrykańskich) wymagało niezwłocznej pomocy żywnościowej [1].

Kto winien?

Za tak dramatyczny stan rzeczy ONZ wini kryzys żywnościowy, który miał miejsce w latach 2007-2008 i współwystępujący kryzys finansowy, ale także takie długofalowe czynniki jak ograniczenie pomocy żywnościowej z krajów Północy i prywatny charakter inwestycji w rolnictwo. Ten ostatni czynnik pozostaje przez ONZ bliżej niewyjaśniony i daje pole do luźnej interpretacji. Z analizy przedstawionych przez ONZ trendów dotyczących głodu i niedożywienia wynika, że umiarkowane sukcesy w walce z tymi zjawiskami osiągano w latach 80-tych i wczesnych 90-tych. Widoczne pogorszenie sytuacji nastąpiło w roku 1995, a w ostatniej dekadzie ta niekorzystna tendencja dodatkowo wzrosła [2].

Co ciekawe, ONZ nie łączy nasilenia się problemu z dominacją paradygmatu wolnego handlu w światowej ekonomii i wzrostu znaczenia instytucji ponadnarodowych takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i Światowa Organizacji Handlu (World Trade Organization – WTO). Ta ostatnia powstała właśnie w 1995 roku i obejmowała Porozumienie dotyczące Rolnictwa (Agreement on Agriculture – AoA) wynegocjowane w czasie Rundy Urugwajskiej negocjacji o wolnym handlu, toczącej się w latach 1986-94. Kraje członkowskie WTO zgodziły się na wycofanie tych dopłat i subsydiów rolniczych, które zakłócały wolny handel. Kraje rozwijające się dostały 10 lat na wprowadzenie tych zmian [3], a ich implementacja oraz otwarcie rynków na produkty innych krajów, nawet wtedy gdy rodzima produkcja była wystarczająca, okazały się zgubne dla ich sektorów rolniczych, a przede wszystkim dla inicjatyw rolnictwa zrównoważonego.

Przykład Filipin i Meksyku

Walden Bello, znany krytyk globalizacji opartej na dominacji korporacji i organizacji ponadnarodowych, przedstawia negatywny wpływ liberalizacji rynków na rolnictwo na przykładzie Filipin. Problemy w rolnictwie tego kraju zaczęły się już w drugiej połowie lat 80-tych, gdy rząd pani Corazon Aquino ograniczył finansowanie rolnictwa skupiając się na spłacie długu międzynarodowego. (Paradoksalnie, poprzednik Aquino, dyktator Marcos, niszcząc demokrację dbał o rolnictwo.) Problemy sektora rolniczego pogłębiły się w połowie lat 90-tych, gdy Filipiny przystąpiły do WTO. Wkrótce kraj został zalany tanią kukurydzą ze Stanów Zjednoczonych i krajowa produkcja przestała być opłacalna. Co prawda ekonomiści obiecywali rolnikom, że dzięki obecności taniej kukurydzy z importu będą mogli przeznaczyć znaczące obszary rolne pod uprawę kwiatów, szparagów i brokułów, których eksport będzie dla nich o wiele bardziej opłacalny, ale tak się nie stało. Ponadto produkcja drobiu, trzody chlewnej i warzyw zaczęła także podupadać wraz z pojawieniem się na rynku tanich produktów z innych krajów. Niewiele czasu potrzeba było, aby Filipiny przestały być znaczącym eksporterem żywności i stały się importerem zależnym od partnerów handlowych [4]. Takie uzależnienie od importu nie tylko doprowadza rolników do bankructwa, ale także naraża konsumentów na skoki cen żywności. Nie ma bowiem gwarancji, że importowane towary zawsze będą tanie, ale pewne pozostaje to, że w przypadku braku rodzimej produkcji trzeba będzie zapłacić każdą cenę za podstawowe produkty rolne z importu. Tak stało się wiosną 2008 roku, gdy gwałtownie wzrosła światowa cena ryżu, a Filipiny będąc największym importerem ryżu, doświadczyły jego rządowej reglamentacji, spekulacji i zamieszek na tle żywnościowym [5].

Podobny problem stał się udziałem Meksyku i dotyczył kukurydzy, którą Meksykanie uprawiali od 10 000 lat, ale w ostatniej dekadzie znacznie ograniczyli produkcję. Gdy w 2008 roku ceny tortilli kukurydzianych w meksykańskich sklepach wzrosły o 60%, zaczęto winić za to rolników z USA, uprawiających kukurydzę na biopaliwa, zmniejszając amerykański eksport kukurydzy do Meksyku. Jak doszło do tak dużego uzależnienia Meksyku od kukurydzy z USA? Wszystko zaczęło się od przystąpienia Meksyku do Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA) w 1994 roku i otwarcia na tanią kukurydzę z USA, z której ceną drobni meksykańscy producenci rolni nie mogli konkurować. Jak można się domyślić, wielu z nich zaprzestało upraw. Podobny los spotkał drobnych producentów trzody chlewnej, bydła, ryżu i drobiu. Według danych zgromadzonych przez Carnegie Endowment, tani import produktów rolnych od potężnego sąsiada doprowadził ponad milion meksykańskich rolników do bankructwa i wielu z nich zasiliło grono nielegalnych imigrantów w USA [6]. Chociaż Meksyk nie jest zaliczany do krajów rozwijających się tylko do krajów nowo uprzemysłowionych, to warunki życia wielu mieszkańców tego kraju niewiele różnią się od tych w panujących w Trzecim Świecie. Liberalizacja handlu produktami rolnymi nie polepsza ich warunków życia, a wręcz pogarsza sytuację na obszarach wiejskich.

Wolny handel czy bezpieczeństwo żywnościowe?

Również w Afryce wolny handel przyniósł przeciwne do obiecywanych skutki, takie jak wzrost biedy i niedożywienia. Naukowcy z Oregon State University, UCLA i Macalester College posługując się danymi z krajów Afryki Zachodniej wykazali, że rolnictwa tych krajów, często oparte na komunalnej uprawie ziemi i małych gospodarstwach rolnych, nigdy nie miały szansy konkurować z produktami ponadnarodowych korporacji w ramach skomplikowanego systemu wolnego (podobno) handlu [7]. Kraje Afryki Zachodniej w ramach wolnego handlu stanowią obszary dumpingowe dla tanich produktów pochodzących z Globalnej Północy. Gdy import jest tańszy od produkcji lokalnej, rolnicy zaprzestają jej, bo staje się nieopłacalna. Jednak przestając produkować podstawowe produkty żywnościowe narażają się na skoki cenowe ich importowanych odpowiedników, co może prowadzić do kryzysów żywnościowych, gdy światowa cena kukurydzy, ryżu lub pszenicy wzrasta.

Zamieszki i walki uliczne jakie obserwowano w wielu krajach afrykańskich w czasie kryzysu żywnościowego w latach 2007-2008 mogą się więc powtarzać, o ile paradygmatu wolnego handlu nie zastąpi dążenie do samowystarczalności żywnościowej. Wiele krajów afrykańskich miało ją lub było bliskich jej osiągnięcia, zanim poddały się dyktatowi wolnego rynku. Optymistyczny pozostaje przykład Mali, gdzie mimo presji liberalizacji rynku, udało się utrzymać lokalną produkcję rolną. Kraj ten ceni sobie lokalne produkty, ma dość silne związki zrzeszające rolników i rząd zainteresowany legislacyjnym usankcjonowaniem zasad suwerenności żywnościowej [8]. Ponadto położenie geograficzne Mali sprawia, że importowany ryż nie byłby wcale tani [9]. Nawet Amerykańska Agencja do spraw Rozwoju Międzynarodowego (United States Agency of International Development – USAID) uznaje sytuację żywnościową Mali za satysfakcjonującą [10].

Jednak większość krajów Trzeciego Świata nie jest w stanie wypracować mechanizmów zrównoważonego rolnictwa, bo dominujący w gospodarce światowej nacisk na wolny handel oddaje wszystkie atuty w ręce ponadnarodowych korporacji. Tak więc potężne koncerny spożywcze, takie jak Cargill czy Nestle, osiągają ogromne zyski, nierzadko dopuszczając się nadużyć w zakresie praw pracowniczych, praw człowieka, czy nawet współpracując z dyktatorskimi rządami. I tak w 2005 roku firmie Cargill wytoczono proces w związku z łamaniem praw pracowniczych przy produkcji kakao na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Pojawiły się także udokumentowane zarzuty dotyczące niewolniczej pracy dzieci na plantacjach kakaowca, nierzadko po 12-14 godzin na dobę i stosowanej wobec nich przemocy fizycznej [11]. Z kolei firma Nestle zbulwersowała opinię publiczną gdy jesienią 2009 roku wyszło na jaw, że kupowała mleko z farmy należącej do Grace Mugabe, żony dyktatora Zimbabwe. Nestle tłumaczyło, że w ten sposób chciało pomoc sektorowi mlecznemu kraju, gdy inne farmy stały się niewydolne. Tłumaczenie te wydawały się mętne, bo trudno zrozumieć jak zapewnienie zysków rodzinie Mugabe przekłada się na poprawę sytuacji całej branży mleczarskiej kraju. Pod naciskiem krytyki i wobec nawoływania działaczy na rzecz praw człowieka do bojkotu produktów firmy, Nestle zaprzestała prowadzenia interesów z rodziną Mugabe [12].

"Schrzaniliśmy sprawę"

Przedstawione problemy z jakimi boryka się rolnictwo w Trzecim Świecie pokazują, że liberalizacja handlu leży w interesie tych aktorów sceny gospodarczej, u których prężne rolnictwo ma silne zaplecze polityczne i ekonomiczne w postaci dopłat rolnych. Trzeci Świat nie czerpie korzyści z wolnego handlu, ale jest idealnym miejscem dla korporacji agrobiznesu do prowadzenia swoich interesów nierzadko łamiąc prawo. Zamiast zacierania różnic ekonomicznych i społecznych między bogatą Północą a biednym Południem, liberalizacja handlu wzmacnia je. Przyznał to niedawno jeden z największych entuzjastów wolnego handlu – Bill Clinton. Wypowiadając się w czasie Światowego Dnia Żywności w październiku 2008 roku w sprawie kryzysu żywnościowego Clinton powiedział, że traktując żywność jak każdy inny towar rynkowy „wszyscy schrzaniliśmy sprawę, łącznie ze mną, kiedy byłem prezydentem” [13]. Następnie skrytykował działania Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Afryce i przyznał, że „powinniśmy powrócić do polityki maksymalnej samowystarczalności żywnościowej. Szaleństwem jest myślenie, że możemy rozwijać (gospodarki) innych krajów bez zwiększenia ich możliwości samodzielnego wyżywienia się” [14]. Niestety, Bill Clinton przeżył moment oświecenia kilkanaście lat za późno, a inni światowi liderzy jeszcze go nie osiągnęli.

Anna E. J. Witowska (Food & Water Europe)

Food & Water Europe to europejski projekt organizacji Food & Water Watch. Obie grupy mają status nonprofit i przeciwstawiają się korporacyjnej kontroli nad zasobami żywności i wody oraz wynikającym z niej nadużyciom.

(Śródtytuły pochodzą od redakcji)

Zdjęcie: free range jace (CC - Some rights reserved)

Notatki

[1] „UN: ‘Unprecedented’ 1 billion hungry. Declaining aid and investment in agriculture blamed for long-term trend”, Associated Press, 14 października 2009, http://www.msnbc.msn.com/id/33307380

[2] ibid.

[3] World Trade Organization, Agriculture, http://www.wto.org/english/tratop_e..., dostęp w dniu 30 września 2010

[4] Walden Bello, „Manufacturing a Food Crisis”, The Nation, 2 czerwca 2008, http://www.thenation.com/article/ma...

[5] Paul Vallely, „Widmo głodu”, The Independent, 18 kwietnia 2008, http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swi...

[6] Walden Bello, „Manufacturing a Food Crisis”, The Nation, 2 czerwca 2008, http://www.thenation.com/article/ma...

[7] „Free Trade, Loss of Support Systems Crippling Food Production in Africa”, ScienceDaily, 16 lutego 2010, http://www.sciencedaily.com/release...

[8] „Mali & Senegal: World Social Forum and African Alternatives to the Green Revolution, Feb.2011”, FoodFirst.com, 20 maja 2010, http://www.foodfirst.org/en/node/2934

[9] „Free Trade, Loss of Support Systems Crippling Food Production in Africa”, ScienceDaily, 16 lutego 2010, http://www.sciencedaily.com/release...

[10] USAID, „Mali Food Security Outlook”, Fews.Net.com Październik 2009-Marzec 2010, http://www.fews.net/docs/Publicatio..., s. 2

[11] „Cargill – arkusz informacyjny”, Food & Water Europe, zima 2009/10, http://www.scribd.com/doc/24872482/...

[12] „Nestle to Stop Mugabe Milk Deal”, BBC, 2 października 2009, http://news.bbc.co.uk/2/hi/8286226.stm

[13] Slavoj Zizek, „Imperium z ludzką twarzą”, Krytyka Polityczna, 1 lutego 2009, http://www.krytykapolityczna.pl/Tek...

[14] United Nations, „Bill Clinton: “We Blew It” on Global Food. Ex-President Tells U.N. World Erred in Treating Food as a Comodity Instead of Vital Right”, CBS News, 23 października 2008, http://www.cbsnews.com/stories/2008...



 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć