Nic się nie dzieje, zwykły nudny dzień w Ghanie

african daily

Jutro nic nie masz w planie, cały dzień w domu w Vakpo Todzi. Postanawiasz posiedzieć do późna, bo przecież jutro nie musisz wstawać rano. Naprzeciwko sąsiad rozmawia z sąsiadką – strasznie głośno. Dobrze, że nie rozumiesz o czym, bo na pewno nie jest to miła rozmowa. Z drugiej strony ulicy przychodzi drugi sąsiad i drze się na pierwszego. Chyba ten drugi jest kimś starszym z rodziny, i dlatego może przyjść i zaingerować w małżeńską sprzeczkę. Nie do końca rozumiesz te układy rodzinne, no i nie znasz tego drugiego sąsiada. Gdy cię zauważa, podchodzi i przedstawia się. Twierdzi, że to od niego wynajmujesz mieszkanie. No i już nic nie rozumiesz. Ale „pachnie” od niego lokalnym ginem, więc nie dyskutujesz.

Sąsiedzi zawsze kładą się spać o północy. Wstają o szóstej rano. Zawsze. Eh, nigdy nie będziesz jak oni, wewnętrzny zegar rozregulował się dawno temu w Europie.

Oczywiście plany spania do południa nie powiodły się. Do drugiej w nocy pod twoim oknem darła się koza. Jak już udało się zasnąć, to zaczęły piać koguty. Też pod oknem. Bo tam cień. No to wstałeś.

Idąc rano do sklepu po jajka i pomidora mijasz sklep Stevena – tego - od którego faktycznie wynajmowałeś dom po nagłej śmierci jego najstarszej siostry. No i okazuje się, że wczorajszy nowy sąsiad to jego starszy brat, który po śmierci owej siostry przyjechał z północy kraju by przejąć „rodzinne sprawy”. Aha, no to już wiesz dlaczego wczoraj twierdził, że dom jest jego, choć w ogóle nie wiesz, jak działają rodzinne zasady w Ghanie.

Śniadanie – jajko, pomidor, biała gumowa bagietka, kawa. Oczywiście kawa jednej firmy, no nie ghanijskiej bynajmniej.

Kawa - neska. Herbata - lipton. Kakao - milo. Coca cola – coca cola. Piwo – guinness. Nie ma szans na ghanijskie napoje w sklepie. Żadne tam "kupuj lokalnie". Jedynymi napojami lokalnymi są: wino palmowe z karnistra, ogidigidi [u nas mogłoby zastąpić płyn do mycia naczyń] i kokos. Kupujesz kokosa, pan wali w niego maczetą, wypijasz ze środka, dostajesz odrąbaną końcówkę skorupki i wykrawasz biały kokosowy miąższ. Jak umiesz. Jak nie umiesz – twoja strata, zapewne znajdzie się jakiś malec, który ci zabierze i sam sobie zgrabnie wykroi. Sztućce jednak upośledzają..

Co ty będziesz robił cały dzień. Pozamiatałeś naokoło domu. Posprzątałeś w środku. Może sobie pranie zrobisz. Deszcz zaczyna padać – trzeba wystawić wiadro i miski na deszczówkę. Dzieciaki sąsiadki stoją w ubraniach na deszczu. Ty pod daszkiem patrząc jak twoje wiadro napełnia się wodą. Po krótkim namaczaniu dzieci zdejmują ciuszki, mama je namydla w tym deszczu – dzieci się piorą. Mama bierze wiadro napełnione deszczówką i z rozmachem wylewa na dzieci, które stoją na progu domu. Ot, przy okazji podłoga się w domu umyje mydlinami z dzieci. Wiesz, że to ogromna bieda, ale przez moment myślisz sobie, jakie tu jest wszystko proste.

Gdy deszcz ustaje, robisz sobie pranie, które wywieszasz na chwilowe słońce – jeszcze będzie dziś padać raz, więc i tak zaraz będziesz je ściągać. Tymczasem wodą z prania myjesz też podłogę w domu. A co. Obserwacja sąsiadów nie idzie w las.

Dopiero późnym wieczorem przychodzi do domu sąsiad. Jest strasznie zmęczony, cały dzień pracował na polu. Rozmawiacie trochę, okazuje się, że ma 8 akrów ziemi. Niestety uprawia tylko 2 akry, bo tyle daje radę w pojedynkę. Zbierał pieniądze, by wynająć pomocników i zaorać całe 8 akrów, ale niestety zmarł mu ktoś z rodziny i całe zaoszczędzone pieniądze zgodnie z tradycją musiał przeznaczyć na organizację pogrzebu.

Swoją opowieść zakończył stwierdzeniem: „Nie będę już zbierał pieniędzy, wolę umrzeć. Przynajmniej ktoś inny zapłaci za pogrzeb…” To nie pierwszy raz, gdy słyszysz tego typu dramatyczne stwierdzenia przyprawiające o dreszcze.

Przypominasz sobie kolejny raz, że jesteś wśród ludzi, którzy walczą każdego dnia z ubóstwem, którego nie da się porównać do biedy w Europie. Jeszcze bardziej nabierasz do nich szacunku i pokory.


 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć