Nepal - o tym się nie mówi

W drodze

Po raz pierwszy Katmandu widzę jeszcze pod osłoną nocy. Po dwóch ledwie przespanych nocach i trzech dniach spędzonych w rozklekotanym autobusie – bo, mimo zapewnień indyjskiego biura podróży, trudno byłoby ten pojazd nazwac luksusowym autokarem, docieram do miejsca……najpierw wśród mroku dostrzegam fragmenty skał, silnik pnącego się mozolnie pod góre autobusu rzęzi, budzący się powoli pasażerowie przecierają oczy. Krajobraz, który za chwilę ukaże się moim oczom jest niewymownie piękny, wręcz zjawiskowy- dokładnie taki jak go sobie zawsze wyobrażałam. O dziwo, moi współpasażerowie zdają się nie dostrzegać bajecznych widoków i przyprawiających o dreszcz przepaści, od których dzielą nas, wierzcie mi – dosłownie centymetry. Powoli zachwyt ustępuje miejsca przerażeniu. Strach widocznie maluje się na mojej twarzy, bo ktoś dotyka mojego ramienia i łamaną angielszczyzną mówi: „nie ma się czego bać, na tej drodze tylko raz do roku spada autokar”.

Katmandu

Katmandu, jest dla mnie uosobieniem świata orientalnego i duchowego.

Zewsząd dochodzi mnie zapach kadzideł zapalanych przez rzesze wiernych w świątyniach hinduskich i buddyjskich. Właśnie zbliża się festiwal Maha Śiwaratri, do stolicy Nepalu z całego kraju i Indii ściągają święci mężowie – Sadhu; przysiadają pod drzewami, wychodzą z jaskiń położonych niedaleko świętych miejsc, by wraz ze swymi naśladowcami, uczniami oddawać się duchowym transom, w które wprowadzają się za pomocą haszyszu i marihuany.

Dochodzi do mnie dźwięk kołowrotków modlitewnych i wibrujący, gardłowy - wręcz wydawałoby się nieludzki głos modlących się mnichów buddyjskich – to odgłosy dochodzące z Bouddhanat, jednej z najświętszych stup buddyjskich Nepalu.

Buddyści wierzą, że z osobami, które spotykamy na naszej drodze łączą nas więzi duchowe, karmiczne. Nie wiem ile w tym prawdy, ale od momentu kiedy krążąc po Boudhanat po raz pierwszy widzę Saritę czuję jakbym znała ją od zawsze. Sarita ma 35 lat i niemal od zawsze pracuje tu, na terenie świątyni, sprzedając pamiątki i buddyjskie drobiazgi. Początkowo pokazuje mi towary, namawiając bym kupiła to i owo. W pewnym momencie wyciąga starą księgę i uśmiechając się znacząco, zachęca bym podeszła bliżej i zajrzała. Tajemnicza księga jest niczym innym jak obrazkową Kamasutrą. Do późnego popołudnia siedzimy razem zaśmiewając się z bardziej wymyślnych pozycji. Po niecałej godzinie Sarita zaczyna opowiadać mi historię swojego życia.

Historia Sarity

Urodziła się w małej wiosce. W młodości uprawiała sporty, wygrywała zawody – na dowód pokazuje mi stare fotografie, gdzie uśmiechnięta stoi na podium. Tu zajęła pierwsze, tam drugie, gdzie indziej trzecie miejsce. Potem, historia długa jak świat: poznaje chłopca, zakochuje się, wychodzi za mąż, rodzi synka, codziennie przyjmuje razy od męża, ucieka, on ją odnajduje, bije jeszcze mocniej, grozi, zrezygnowana zostaje. Sarita nie ma żalu, opowiadając nie płacze. Uśmiecha się widząc, moją zmartwioną minę „dziecko, tu takich historii znajdziesz bez liku” mówi. Właśnie kończy pracę i zaprasza mnie do siebie. Trochę się ociągam. Chyba odgaduje moje myśli, bo mówi: „Nie masz się co martwić, mąż od jakiegoś czasu jest u innej, pije; wróci za miesiąc, dwa jak skończą mu się pieniądze.” Podążam za nią, przeciskamy się przez wąskie uliczki. Sarita odkrywa przede mną Nepal jakiego nie znałam… Mijamy młodą kobietę – codziennie słychać jak mąż bije ją i dzieci, kuzynka tej w różowej chuście zmarła przy porodzie, siostra tamtej co przeszła właśnie obok została sprzedana – raz chciała wrócić, udało jej się uciec z burdelu w Indiach, ale jako prostytutka okryła hańbą rodzinę, nie mogła zostać, wróciła więc tam gdzie chętnie ją przyjęli.

Fakty

Smutną prawdę, którą przekazuje mi Sarita zdają się potwierdzać raporty, artykuły. Przy okazji pisania maili do znajomych zaczynam szperać w Internecie. Prawa kobiet w Nepalu często są łamane – na wsiach zdarzają się nawet do tej pory lincze „czarownic” – często owe"czary" stanowią doskonały pretekst do pozbawienia samotnych kobiet, wdów ich własności. Raport Czerwonego Krzyża z 2006 donosi, że Nepal jest jednym z miejsc, gdzie najtrudniej jest być kobietą. Obok Afganistanu, kilku krajów Afrykańskich, w Nepalu odnotowuje się najwyższy odsetek zgonów przy porodzie. Ponadto, według raportu, kobiety zarabiają o połowę mniej od mężczyzn. Raport Narodów Zjednoczonych mówi o problemie handlu ludźmi, zwłaszcza kobietami. Według raportu głównym miejscem przeznaczenia są Indie. Nepalki ze względu na jaśniejszy odcień skóry są w Indiach pożądane i stanowią łatwy łup. Dziewczęta z biednych rodzin często mamione wizją podbicia Bollywood zgadzają się wyjechać ze swoim „wybawcą”. Zdarzają się przypadki porwań dzieci, które są wywożone i zmuszane do pracy.Niekiedy rodzice decydują się sprzedać własne pociechy, co związane jest z trudną sytuacją materialną jednego z najbiedniejszych krajów. Podobnie jak młode kobiety, dzieci trafiają do domów publicznych. Niestety możliwości wydostania się z ‘biznesu’ są żadne – dzieci, dziewczęta, którym uda się uciec z domów publicznych, nie mają dokąd się udać – dla swoich rodzin są skalane i przynoszą dyshonor. http://www.youtube.com/watch?v=YgYD...

Nepal widziany inaczej

Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat sytuacji społecznej w Nepalu zaczęłam przeglądać polskie strony internetowe. Turystyka, Himalaje, trekking, pasja, fotografie itp. to głównie pokazujące się hasła, niemal żadnych informacji na temat realiów, w jakich żyją mieszkańcy jednego z najbiedniejszych regionów świata. Wychodzi na to, że Polakom kraj, który widnieje na sporządzonej przez Międzynarodowy Instytut Badawczy Polityki Żywnościowej liście 88 krajów ujętych w Światowym Indeksie Głodu 2008 kojarzy się głównie z przygodą. Trudno się temu dziwić, wiadomości ze świata, które do nas docierają rzadko kiedy skupiają się na problemach krajów rozwijających się. Dochodzi do paradoksalnej sytuacji, w której świat, coraz bardziej połączony globalnymi zależnościami znika nam z oczu. W obliczu kryzysu finansowego, zarówno politykom jak i nam jeszcze trudniej będzie dostrzec trudności, z jakimi borykają się inne kraje, zwłaszcza tak odległe jak Nepal.

Nepal, podobnie jak wiele innych krajów, jest w dużej mierze zależny od pomocy międzynarodowych donatorów(pomoc pokrywa ponad 60% rozwoju gospodarczego państwa). Pomoc rozwojowa dla krajów rozwijających się ma bezpośrednie przełożenie zarówno na redukcję ubóstwa, głodu, jak również stanowi podstawę budowania demokracji i poczucia sprawiedliwości społecznej.

Solidarność, owszem - pod warunkiem, że my na tym skorzystamy

W niedzielę, 01.03.09 odbył się nieformalny szczyt rady UE, podczas którego niemal wszyscy reprezentanci krajów apelowali o solidarność w dobie finansowej destabilizacji. Jednocześnie trudno zauważyć by kraje rozwinięte kierowały się poczuciem solidarności w relacjach ze swoimi najbiedniejszymi sąsiadami. A to właśnie kraje najuboższe najdotkliwiej odczują skutki ekonomicznej destabilizacji, która bezpośrednio przełoży się na narastające problemy społeczne. Organizacje pomocowe i rozwojowe już teraz ostrzegają, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w związku z kryzysem ekonomicznym kraje rozwinięte redukować będą środki przeznaczane na pomoc biednym państwom - środki, których właśnie teraz najubożsi potrzebują najbardziej.



Dodaj komentarz — zapraszamy do dyskusji!

 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć