Nasze ulubione desery – skąd pochodzą?

Prezentujemy artykuł przygotowany przez uczniów i uczennice z Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 1 w Piekarach Śląskich po warsztatach dziennikarskich w ramach kampanii "Jedz lokalnie, myśl globalnie!".


Naszym ostatnim zadaniem domowym związanym z projektem „Jedz lokalnie, myśl globalnie” było wcielenie się w detektywów i odkrycie skąd pochodzą nasze ulubione desery. Postanowiliśmy całym zespołem projektowym – naszą klasą poszukać miejsc, gdzie zaczynają powstawać nasze ulubione przysmaki.

Na samym początku okazało się, że jako klasa bardziej lubimy słone przekąski, takie jak czipsy, więc zanim przeszliśmy do śledzenia słodkości, sprawdziliśmy składy opakowań naszych ulubionych marek. Okazuje się, że czipsy to nic zdrowego, co powtarzają nasze mamy, ale stwarzają zagrożenie nie tylko dla naszego zdrowia, ale też życia innych stworzeń na świecie. Chodzi o olej palmowy, który jest prawie w każdej paczce czipsów. Znaleźliśmy wspólnie informacje o tym, że uprawa palm olejowych występuje głównie w Indonezji i Malezji. Dowiedzieliśmy się też że w Indonezji na plantacjach palmy olejowej ludzie pracują bardzo ciężko, bez wytchnienia, a zarobione pieniądze nie wystarczają im na wszystkie życiowe wydatki. Olej palmowy to też zagrożenie dla zwierząt – kiedy wycina się lasy pod uprawę palmy olejowej, ginie mnóstwo zwierząt w tym tych najbardziej rzadkich, zagrożonych wyginięciem. Najbardziej zmartwiła nas informacja o ginących orangutanach, to rzadkie i niezwykle mądre zwierzęta. Można jednak znaleźć (choć jest to trudne) czipsy bez oleju palmowego, a najlepiej ćwiczyć wolną wolę i ich nie jeść.

Potem ustaliliśmy, czy mamy wspólne ulubione słodkie desery i ulubione owoce. Wszyscy lubimy banany, więc zaczęliśmy szukać wśród różnych stron internetowych skąd pochodzą banany, które możemy kupić w Polsce. Okazuje się, że najwięcej bananów przyjeżdża z Ekwadoru – to największy producent bananów w Ameryce Środkowej. I to się zgodziło z naklejkami na bananach, które niektórzy w klasie kolekcjonują – większość naklejek poświadcza, że banany są z Ekwadoru lub innych krajów Ameryki. Znaleźliśmy też dużo materiałów o ciężkiej pracy na plantacjach. Ludzie pracujący przy ogromnych plantacjach są narażeni na różne toksyczne substancje używane w rolnictwie, żeby chronić banany przed chorobami. Często zdarza się, że ludzie na plantacjach nie są ostrzegani, że będą robione opryski z samolotu i wtedy nad ich głowami unosi się toksyczna chmura oprysku, która powoduje oparzenia skórne, problemy z oczami a nawet poważniejsze choroby. Zmartwiliśmy się bo to oznacza, że banany to owoc trudnej, niebezpiecznej i źle opłacanej pracy rolników na plantacjach. Doczytaliśmy jednak, że nie musimy tak całkowicie rezygnować z tych owoców. Możemy na przykład kupować ich ekologiczne odpowiedniki – z certyfikatem rolnictwa ekologicznego. Możemy też kupować banany z certyfikatem Sprawiedliwego Handlu – wtedy będziemy mieć pewność, że mamy pozytywny wpływ na jakość życia pracowników plantacji i mieszkańców wspieranego miejsca. Możemy też zwrócić uwagę, czy banany przyjechały z Wysp Karaibskich – tam nadal uprawa bananów to biznes mały, lokalny i rodzinny.

Bardzo też wszyscy lubimy kiwi, więc postanowiliśmy sprawdzić skąd ten owoc pochodzi. Okazuje się, że to najdłużej podróżujące owoce, jakie możemy znaleźć w naszych osiedlowych supermarketach: przyjeżdżają do nas nawet z Chile, to oznacza ponad 13000 kilometrów. Nasza pani podpowiedziała, że to jest ogromne obciążenie dla środowiska – transport, przechowalnie, statki – chłodnie, samoloty z odpowiednimi warunkami dla owoców. Zaczęliśmy się zastanawiać czy możemy się obejść bez tych owoców i po prostu zamiast tych egzotycznych jeść te które są lokalne i sezonowe. Nie wiedzieliśmy, że przywiezienie niektórych owoców z daleka tak zanieczyszcza środowisko. Na pewno będziemy na to zwracać od teraz uwagę.



 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć