Jak to wygląda w Tanzanii i dlaczego tam działamy

W tanzańskiej wsi dzień zaczyna się o świcie. Około szóstej kobiety i dzieci rozpoczynają wędrówkę po wodę. Bogatsi spacerują do źródeł wody w towarzystwie osiołków, które w drodze powrotnej noszą plastikowe baniaki wypełnione wodą. Biedniejszym musi wystarczyć własne ciało, a właściwie głowa, na której w drodze do domu spoczywają aluminiowe miski, plastikowe wiadra i inne pojemniki wypełnione po brzegi wodą. Dzieci i kobiety dumnie wyprostowani noszą tę wodę codziennie, a przy wiejskiej studni lub kranie sąsiedzkie rozmowy rozpoczynają dzień.

Masajowie zamieszkujący tereny położone na południe od góry Meru, gdy tylko wzejdzie słońce wyruszają ze swoim bydłem na równiny. Ubrani w kolorowe shuki (najczęsciej czerwone) są doskonale widoczni na bezkresnych, niemal całkowicie wyschniętych w porze suchej płaszczyznach.

Ludność Meru, mieszkająca na północnym zboczu góry, mimo iż oddalonym o niecałą godzinę drogi od równin Masajów żyje w odmiennym krajobrazie. Jest tam więcej wody i więcej zieleni. Tylko wyschnięte łany kukurydzy i ścierniska po zakończonych zbiorach zdają się nawiązywać do krajobrazu Masajów. Poza tym jest zielono, a w strumieniach, mimo trwającej pory suchej, płynie woda. Domy ludności Meru również wyglądają inaczej. Nie są to Masajskie gliniane chaty tworzące bomy (skupiska, kilku chatek należące najczęściej do jednej rodziny), ale niewiele od nich większe murowane domki, usytuowane wzdłuż drogi, tworzące coś na kształt europejskiej wsi, tyle, że z krzewami agawy zamiast płotów i najczęściej bez źródeł prądu.

W Tanzanii tylko 14% ludności ma dostęp do elektryczności, z czego oczywiście większość żyje w miastach. Na wsi elektryczność jest rzadkością. Po zmroku, który bez względu na porę roku zapada zawsze około godziny 19, albo przesiaduje się przed domem, przy ognisku, albo w domu a za źródło światła służą wówczas maleńkie lampy naftowe.

W takich właśnie pozbawionych elektryczności wsiach, w ramach programu Ministerstwa Spraw Zagranicznych: "Polska Pomoc Rozwojowa 2012", Polska Zielona Sieć we współpracy z OIKOS East Africa zwiększała dostęp do odnawialnych źródeł energii montując ogniwa fotowoltaiczne w szkołach i w jednym wiejskim szpitalu.

Warto pamiętać o tym, że w Tanzanii, zgodnie z obecną polityką edukacyjną kraju, budowa szkoły zależy od inicjatywy i środków, jakie uda się zgromadzić wśród lokalnych społeczności. Całkowity koszt budowy szkół I i II stopnia ponoszą mieszkańcy danego regionu a rząd zapewnia wykwalifikowanych nauczycieli. Wobec kosztów budowy szkoły, instalacja elektryczna, której mieszkańcy w swoich domach nie posiadają, spada na dalszy plan i, choć bezwzględnie potrzebna, to jednak, wydaje się być wciąż dobrem luksusowym.

W ramach projektu, w źródła prądu zostały wyposażone 3 szkoły podstawowe, jedna szkoła drugiego stopnia i jeden punkt szpitalny, w którym oprócz instalacji elektrycznej zostały zamontowane również kolektory słoneczne. Dzięki poczynionym inwestycjom pomoc medyczna może być udzielana bez względu na porę, a hospitalizowani pacjenci mogą przebywać w oświetlonych salach szpitalnych.

Instalacje zamontowane w szkołach pozwalają prowadzić zajęcia również w pochmurne dni, gdy w klasach robi się ciemno i po zmroku. Oświetlenie daje również możliwość organizowania kursów wieczorowych dla dorosłych.

Dodatkowo w szkole w Uwiro została wybudowana kuchnia szkolna, w której są przygotowywane posiłki dla uczniów. Wcześniej szkoła ta nie posiadała kuchni, a gotowanie odbywało się na otwartym ogniu, co zwiększało zużycie drewna i wydłużało czas niezbędny do przygotowania posiłków.


Projekt współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.



 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć