Industrializacja rolnictwa w krajach Globalnego Południa a degradacja środowiska naturalnego

Rolnicy krajów rozwijających się z reguły gospodarują na malutkich poletkach i produkują na swoje własne potrzeby lub na potrzeby społeczności lokalnej. Dlatego ich działalność rolnicza nie ma znaczącego negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy ziemia użytkowana dotychczas przez drobnych producentów rolnych przejmowana jest przez wielki agrobiznes. Korporacyjne farmy produkujące soję, bawełnę lub kwiaty nie tylko pozbawiają ludność lokalną znacznych połaci ziemi uprawnej, ale także dewastują środowisko naturalne i przyczyniają się do zmian klimatycznych.

Zniszczone lasy

Wraz z rosnącym światowym zapotrzebowaniem na mięso wzrasta również popyt na soję, która stanowi podstawę komercyjnych pasz dla zwierząt hodowlanych i odgrywa istotną rolę w produkcji agropaliw. Jednym z krajów, który próbuje wykorzystać te trendy jest Paragwaj, obecnie znaczący producent zarówno soi, jak i wołowiny. Dzieje się to kosztem lasów tropikalnych, których obszar w północnej części Paragwaju zmniejszył się w latach 2005-2009 o 10%. Lasy te zostały wypalone lub zniszczone buldożerami przez ranczerów (często z sąsiedniej Brazylii) i przekształcone w pastwiska lub na uprawy roślin energetycznych [1]. Te ostatnie wiążą się także z intensywnym zastosowaniem środków chemicznych, często toksycznych. Media w Paragwaju nie zajmują się tematem szkodliwości środków chemicznych i ich negatywnym oddziaływaniem na glebę, wodę i zdrowie ludzkie, gdyż producenci soi stanowią poważną siłę polityczną, która bardzo dba o swój wizerunek w mediach [2].

Niszczenie lasów tropikalnych związane jest także z produkcją oleju palmowego, który wykorzystywany jest w agropaliwach, żywności i artykułach kosmetycznych. Około 80% oleju palmowego produkowanego na świecie pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej, a prawie połowa tamtejszych plantacji powstała w wyniku wykarczowania lasów tropikalnych. Jedną z najbardziej znanych korporacji agrobiznesu zaangażowanych w jego produkcję jest firma Cargill, która praktycznie kontroluje rynek oleju palmowego na obszarze Indonezji i Papui Nowej Gwinei. W rezultacie Indonezja jest jednym z krajów o największej emisji węgla do atmosfery i plasuje się w tej niechlubnej dziedzinie zaraz po Stanach Zjednoczonych i Chińskiej Republice Ludowej [3].

Świeże róże w środku zimy

Degradacja środowiska w krajach rozwijających się nie ogranicza się do uszczuplania obszaru lasów tropikalnych. Niektóre, charakteryzujące się bardzo ciepłym klimatem kraje, w ramach strategii walki z biedą często stawiają na masową produkcję kwiatów na potrzeby bogatej Północy. Niestety, takie plantacje pochłaniają ogromne ilości wody i destabilizują lokalne ekosystemy. Tak dzieje się na północny zachód od stolicy Kenii, Nairobi, za sprawą ponad 30 komercyjnych plantacji kwiatów ulokowanych w okolicy jeziora Naivasha, które obecnie znajduje się na progu katastrofy ekologicznej. Intensywna irygacja na potrzeby farm sprawiła, że poziom wody w jeziorze, które jest drugim pod względem wielkości zbiornikiem słodkowodnym tego kraju, znacznie się obniżył. Ucierpiała także populacja ryb żyjących w tym jeziorze (zwłaszcza tilapie). W marcu 2010 na brzegach jeziora pojawiła się nadspodziewanie spora liczba zdechłych ryb, co zaowocowało zakazem połowów w jeziorze i uderzyło w miejscowych rybaków. W 2009 roku Kenia wyeksportowała ponad 87 tysięcy ton kwiatów o łącznej wartości 405,5 miliona dolarów, głównie do Unii Europejskiej [4]. Znamienne, że w krajach Unii Europejskiej świadomość społeczna dotycząca negatywnych skutków istnienia farm kwiatowych w krajach Globalnego Południa jest niska i niewiele osób zastanawia się, jaka jest prawdziwa cena świeżych róż, które bez problemu można kupić w środku europejskiej zimy.

Klimat i ubóstwo

Przypadek kenijski jest szczególny, gdyż rolnictwo industrialne nie jest dominującym sposobem gospodarowania w Afryce. Kontynent ten ma najmniejszą na świecie emisję gazów cieplarnianych, a jednocześnie najbardziej odczuwa skutki zmian klimatycznych. Dzieje się tak między innymi dlatego, że przemysł ciężki i rolnictwo industrialne w innych częściach świata ocieplają klimat naszej planety, co dramatycznie pogarsza sytuacje obszarów suchych i ciepłych. Emisja gazów cieplarnianych w Europie czy Azji nie jest więc obojętna dla Afryki. Nie bez znaczenia dla klimatu jest także transport produktów rolnych na długich trasach morskich, lądowych i powietrznych.

Nawet pewne aspekty pomocy żywnościowej dla Afryki (i innych suchych regionów) mogą być problematyczne z punktu widzenia zmian klimatycznych. Chodzi tutaj o pomoc żywnościową obejmująca transport międzykontynentalny. Taki rodzaj pomocy preferują Stany Zjednoczone, rozwiązując swój problem nadwyżek żywnościowych: ponad połowa, a do niedawna około 75% pomocy żywnościowej pochodzi z amerykańskich farm i dociera do potrzebujących pod amerykańską banderą. Taki rodzaj transportu pochłania 65% sumy, którą Stany Zjednoczone przeznaczają na pomoc żywnościową [5], a koszty zanieczyszczenia środowiska są trudne do oszacowania. Dlatego lepsze efekty odniosłaby pomoc w formie pieniędzy, pozwalająca krajom, które nie posiadają bezpieczeństwa żywnościowego, nabywać żywność od sąsiadów. W przypadku Kenii, która nie jest krajem o stabilnej sytuacji żywnościowej, bardziej ekonomiczna i ekologiczna niż amerykańska kukurydza byłaby gotówka umożliwiająca zakup produktów rolnych w Ugandzie [6]. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby odejście od produkcji kwiatów na eksport i zwrot ku uprawom zaspokajającym potrzeby Kenijczyków. Lokalna produkcja i konsumpcja żywności, przy zachowaniu różnorodności biologicznej, jest bowiem najbardziej korzystna dla społeczności lokalnych i dla dobra planety.

Anna E. J. Witowska (Food & Water Europe)

Food & Water Europe to europejski projekt organizacji Food & Water Watch. Obie grupy mają status nonprofit i przeciwstawiają się korporacyjnej kontroli nad zasobami żywności i wody oraz wynikającym z niej nadużyciom.

(Śródtytuły pochodzą od redakcji.)

Zdjęcie: Wakx (CC - Some rights reserved)

Notatki

[1] John Vidal, „Chaco deforestation by Christian sect puts Paraguayan land under threat”, The Guardian, 5 października 2010, www.guardian.co.uk/world/2010/oct/05/chaco-paraguay-deforestation

[2] Juhie Bhatia, „Soybean Wars: Land Rights and Environmental Consequences of Global Demand”, Global Voices on Food Insecurity, 17 sierpnia 2010, pulitzercenter.org/blog/untold-stories/soybean-wars-then-and-now

[3] „Cargill” – arkusz informacyjny, Food & Water Europe, zima 2009/2010, www.foodandwaterwatch.org/world/polski/cargill-%E2%80%93-arkusz-informacyjny

[4] Cosmas Butunyi, „Kenya: Flower Farms Face Closure After Lake Naivasha Inquest”, The East African, 1 marca 2010, allafrica.com/stories/201003020257.html

[5] „Inefficiency, Costs Gobble Up U.S. Food Aid”, Environment News Service, 19 kwietnia 2007, www.ens-newswire.com/ens/apr2007/2007-04-19-05.html

[6] „U.S. Food Aid Contributing to Africa’s Hunger?”, ABC News, 29 października 2009, abcnews.go.com/WN/Health/us-food-aid-contributing-africas-hunger/story?id=8939151



 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć