Hollywood i pokój w Darfurze

To czego nie udaje się od kilkunastu miesięcy osiągnąć dyplomatom i politykom, może uda się dzięki pomocy gwiazd Hollywood. Steven Spielberg aby zmusić chiński rząd, by zajął się tragedią w sudańskim Darfurze może się wycofać ze współpracy w organizacji olimpiady w Pekinie w 2008 r.

Rzecznik słynnego reżysera poinformował o tym w piątek w amerykańskiej telewizji ABC. Steven Spielberg jest doradcą komitetu organizacyjnego igrzysk. Grożąc odejściem, chce zmusić Pekin, by zgodził się na sankcje wobec Sudanu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Dla Chińczyków Sudan jest bardzo ważnym źródłem surowców, zwłaszcza ropy. Dlatego Pekin toleruje to, że wspierani przez rząd okrutni jeźdźcy, dżandżawidzi, dokonują w Darfurze czystek etnicznych: mordują, rabują, palą wioski i gwałcą. Zginęło już 300 tys. ludzi, a 2 mln żyje w obozach dla uchodźców.

Spielberga przekonali obrońcy Darfuru, szczególnie 61-letnia Mia Farrow. Słynna aktorka, zdobywczyni Oscara za rolę w "Dziecku Rosemary", jest od czterech lat ambasadorem dobrej woli UNICEF w Afryce. Dzięki nazwisku, znając wszystkich i rozumiejąc, jak działają media, może więcej niż organizacje humanitarne.

Oficjalnie Farrow jest nieuchwytna, ale "Slate", amerykańska gazeta online, znalazła ją na planie filmowym. Aktorka mówi, że najpierw pisała do Spielberga listy. Ponieważ nie odpowiadał, w marcu opublikowała artykuł w "Wall Street Journal". Ostrzegła w nim, że znany reżyser może się stać Leni Riefenstahl pekińskich igrzysk. Zmarła w 2003 r. niemiecka reżyser do końca życia przepraszała za "Olimpię", filmowy pean na rzecz hitlerowskich igrzysk w Berlinie z 1936 r.

Dla reżysera "Listy Schindlera" i założyciela Fundacji Shoa, która zbiera świadectwa ludzi ocalałych z Holocaustu, to porównanie musiało być szczególnie bolesne. Spielberg nie odpowiedział Farrow, ale w kwietniu napisał list do chińskiego przywódcy Hu Jintao, żądając, by Chiny zmieniły politykę wobec Sudanu.

Rzecznik Spielberga twierdzi, że gwiazdor jest rozdarty. Z jednej strony uważa za niesprawiedliwe żądanie od niego bojkotu igrzysk, gdy nikt nie domaga się tego od sportowców. Z drugiej - dręczy go perspektywa niesławy.

- Jeśli się wycofa, to będzie dla Chińczyków jak bomba atomowa - mówi Eric Reeves, obrońca Darfuru. Igrzyska są dla Pekinu wejściem na światową scenę i zmianą wizerunku kraju.

Czy groźba Amerykanina zmusi chińskie władze do jakichś działań? Na pewno polityka Chin w Afryce nie zmieni się z dnia na dzień, ale rzecznik reżysera twierdzi, że Spielberg spodziewa się w najbliższym czasie specjalnego oświadczenia Pekinu w sprawie Darfuru. Od niego uzależnia, co zrobi dalej.

Obrońcy Darfuru ogłosili w tym miesiącu start kampanii "Olimpiada ludobójstwa". Chcą tak nagłośnić rolę Chin w Sudanie, by Pekin użył swych wpływów i namówił rząd do wpuszczenia tam sił ONZ. Obok Mii Farrow w obronę Darfuru zaangażowali się inni amerykańscy reżyserzy i aktorzy, m.in George Clooney, Brad Pitt, Don Cheadle i Jerry Weintraub.

W Radzie Bezpieczeństwa ONZ, której stałym członkiem z prawem do weta są Chiny, trwają przymiarki do nowej rezolucji w sprawie Darfuru. Kluczowy jest rozdział siódmy, który pozwoli "błękitnym hełmom" na użycie siły. Bez tego ich misja będzie nieskuteczna.

Chiny nie chcą się na to zgodzić.

Za kilka dni Mia Farrow i przedstawiciele Koalicji Ratujmy Darfur składającej się ze stu organizacji humanitarnych jadą nad granicę Darfuru i Czadu. 8 sierpnia - rok przed rozpoczęciem igrzysk - aktorka zapali znicz, ale nie olimpijski, lecz symbol ludobójstwa. Potem międzynarodowa sztafeta obrońców Darfuru przemierzy z jego ogniem Bośnię, Niemcy, Armenię i Kambodżę - kraje, w których doszło do zbrodni przeciwko ludzkości.

Źródło: Gazeta Wyborcza


 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć