Efektywność pomocy - przypadek Afganistanu

Co wiemy o Afganistanie? Nasi żołnierze i sprawa Nangar Khel, brak bezpiecznego sprzętu, niebezpieczeństwo czyhające na naszych żołnierzy, czy zwiększymy kontyngent - zwiększamy kontyngent, przejmujemy prowincję Ghazni - będzie bezpieczniej. Będzie nam bezpieczniej. Z całym szacunkiem dla wszystkich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, to nie wiedza o Afganistanie, tylko o Polakach w Afganistanie.

To ważne, ale skupiając się tylko na kwestii bezpieczeństwa naszych żołnierzy łatwo jest zapomnieć o Afgańczykach, którzy potrzebują wsparcia od społeczeństw żyjących w pokoju, by spokojnie żyć i móc się rozwijać.

Po siedmiu latach od wkroczenia wojsk amerykańskich do Afganistanu i po siedmiu latach pomocy deklarowanej i wdrażanej przez kraje bogate (w tym Polskę), sytuacja w jednym z najniebezpieczniejszych krajów świata nie polepsza się.

O totalnej porażce pomocy kierowanej od 7 lat do Afganistanu mówi opublikowany w ostatni wtorek raport Agencji Koordynującej Pomoc dla Afganistanu (ACBAR). Powołując się na informacje i dane z blisko stu działających w tym kraju organizacji pozarządowych (m.in. Oxfam, CARE, Christian Aid, Save the Children czy Islamic Relief), ACBAR stwierdził, że z 25 mld dol. obiecanych przez wspólnotę międzynarodową Afganistanowi do kraju tego dotarło ledwie nieco ponad połowa pieniędzy.

Raport ACBAR mówi nie tylko o tym, że nie wypełniamy jako wspólnota międzynarodowa zadeklarowanych finansowych zobowiązań wobec Afganistanu. Podkreśla też fakt, że ogromna ilość pieniędzy, które są wydawane - jest marnotrawiona i nieefektywnie wykorzystana. Ok. 40% przekazywanych środków wraca do nas w postaci pomocy wiązanej, czyli kontraktów rozdzielanych między zachodnie firmy, wysokich pensji dla specjalistów i konsultantów oraz w wielu wypadkach absurdalnie zawyżanych kosztów realizowanych projektów.

Oliwy do ognia dolewają też statystyki - Amerykanie do 2008r. przekazali faktycznie tylko połowę z deklarowanej kwoty 10,4 mld dol. pomocy. Jednocześnie dzień pobytu i działań amerykańskiego wojska w Afganistanie kosztuje 100 mln dol., podczas gdy dziennie pomoc przekazywana przez wszystkie kraje wynosi 7 mln dol. A ile wynosi 40% tej kwoty?

Główne rekomendacje raportu:

- wzrost środków przeznaczanych na pomoc - szczególnie na terenach wiejskich;

- przejrzystość wydatkowania środków i lepsza komunikacja z afgańskim rządem;

- badanie wpływu, efektywności i odpowiedniości pomocy;

- efektywna koordynacja działań we współpracy z afgańskim rządem;

Według udostępnianych przez MSZ danych w latach 2004-2006 Polska przeznaczyła na pomoc dwustronną dla Afganistanu ok. 3,5 mln złotych (prawie 3 mln zł na projekty polskich organizacji pozarządowych w Afganistanie, reszta na pomoc żywnościową). Zobacz dokument MSZ nt. pomocy dla Afganistanu. Afganistan jest polskim krajem priorytetowym, jeśli chodzi o pomoc. Warto, by polski rząd przyjrzał się bliżej rekomendacjom raportu, by móc z podniesioną głową stwierdzić - kraje priorytetowe traktujemy naprawdę priorytetowo i polska pomoc przynosi miarodajne efekty.

Zapraszam do dyskusji. A.Antonowicz Polska Zielona Sieć

Informacja na podstawie: http://www.oxfam.org/en/news/2008/pr080325_donors_failing_afghanistan

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5058013.html

Więcej na temat raportu - kliknij tutaj!

1. ACBAR – the Agency Coordinating Body for Afghan Relief - składa się z 94 organizacji pomocowych, min. Oxfam, Christian Aid, CARE, Islamic Relief and Save the Children.

2. Większość konsultantów zatrudnianych przez prywatne firmy w Afganistanie, opłacanych z funduszy pomocowych kosztuje od 250 000 do 500 000 dol. rocznie, właczając w to wynagrodzenie, diety, zakwaterowanie i dodatkowe koszty.

Deklaracje krajów donorów na lata 2002-2008 versus dostarczona pomoc (w dolarach):

US 10,400 vs. 5,022

Komisja Europejska 1,721 vs. 1,074

Bank Światowy 1,604 vs. 853

UK 1,455 vs. 1,266

Niemcy 1,226 vs. 768

Kanada 779 vs. 731

Japonia 1,410 vs. 1,393

Włochy 424 vs. 424

Francja 109 vs. 80

Hiszpania 63 vs. 26

Brak danych dot. Polski.


Komentarze (zapraszamy do dyskusji):

Anna Minkiewicz / 19 kwietnia 2008

Niestety, zgadzam się z treścią raportu ACBAR. Pracuję z przerwami od 5 lat w pomocy humanitarnej o rozwojowej w Afganistanie, i zamiast rosnączego optymizmu, ogarnia mnie rosnąca rozpacz.

Polega to, oprócz już wymienionych powodów, m.i. na braku koordynacji między nawalnicą różnych donorów, agencji, organizacji itp; na ich rozbieżnych, indywidualnych priorytetach; na braku niezależnej analizy i sensownych, dalekobieżnych planów rozwojowych; na zależności tej pomocy od politycznych i militarnych agend; na stucznym nakręcaniu strachu, które powoduje dramatycznie wysokie wydatki na ’bezpieczeństwo’ i zmiejszoną ilość pracy w terenie; na atrakcyjności słowa ’Afganistan’ na CV dla dalszej kariery międzynarodowej, co przyciąga sporo pseudo-ekspertów którzy nim zdążyli poznać kraj, znów wyjeżdzaja, nie zawsze przekazując następcy nawet tego skrawka doświadczenia które nabyli.

Instancje które przeznaczają fundusze na pomoc humanitarną czy rozwojową, nie zawsze się kierują potrzebami mieszkańców tego kraju, a często własnymi politycznymi i ekonomicznymi priorytetami.
Donorzy wypominają rządowi afgańskiemu korupcję i brak koordynacji, ’zapominając’ przy tym, że często jedno ministerstwo może być finansowane przez kilku donorów, którzy to sami się między sobą nie koordynują, bo każdy ma swoje narodowe czy inne priorytety.
Przed 2002, działało tu tak mało organizacji, czy to pozarządowych, czy ONZowskich, że one same przygotowywały projekty i znajdywały na nie fundusze. To gwarantowało w miarę oddolne projekty.
Kiedy rządy talibów się skończyły, naleciała na ten kraj dosłownie chmara różnych, nie zawsze wystarczająco umiejętnych, organizacji, często bez rozeznania czy wogóle są tu potrzebne i czy będą w stanie skutecznie działać. Za to wszystkie liczą na te same fundusze.

To, zamiast współpracy i zajmowania się tylko działką w której się ma doświadczenie i zawodową kadrę, stworzyło konkurencję, ponieważ donorzy przy takim napływie wykonawców, zmienili zasady przyznawania funduszy. Na ogół już nie można zgłosić własnego projektu, a są rozpisywane konkursy, na daną dziedzinę rozwojową czy obszar geograficzny.
Ta konkurencja mogłaby prowadzić do lepszych usług, gdyby organizacje wykonawcze pisały projekty tylko w tych dziedzinach w których są kompetentne. Niestety wiele z nich, zwłaszcza te które nie mają zapewnionego tzw ’core funding’, to znaczy funduszy które finansują ich podstawową dzialalność (m.i. ich główne biuro), utrzymuje się w dużej mierze z projektów wykonanych. Ta część budżetów projektów która jest przeznaczona na tzw ’overheads’, czyli stałe koszty organizacji nie koniecznie związane z danym projektem, wtedy jest niezbędna dla przeżycia danej organizacji.
Bywa wtedy że ta, coraz mniej zważając na jakość, nieprofesjonalnie przygotowuje byle jakie projekty których w dodatku nie jest w stanie fachowo wykonać.

Donorzy znów, którzy przy każdym konkursie muszą przebrnąć przez stosy projektów, nie zawsze finansują tylko te projekty które naprawdę są sensowne, a dążą raczej do wydania funduszy w terminie. W przeciwnym wypadku musieliby wypisać nowy konkurs na pozostałe fundusze, co łączyłoby się z przekroczeniem terminów, budżetów itp. W efekcie jednak, bywają finansowane projekty które na to nie zasługują i które nie wiele wpłyną na poprawę życia Afgańczyków.

Nie zawsze też, istnieją przejrzyście i objektywnie sformułowane kryteria, według których są przyznawane fundusze poszczególnym wykonawcom, czy zatrudniane kadry. Do tego są niezbędne wizja i wyraźnie określone, merytoryczne, priorytety, wpasowane do ogólnych wymogów rozwojowych państwa-beneficjenta, a nie państwa-donora.
Może się mylę, ale mam wrażenie że w naszym MSZie, ten problem też występuje. MSZ w Afganistanie n.p. jeszcze ani razu nie przeprowadziło zewnęcznej oceny projektów przez siebie finansowanych. A to znaczy że nie jest w stanie przeanalizować swojej dzialalności, i jej usprawnić.
W świetle ogólnego braku przejrzystości i efektywności naszego rządu, to nie wzbudza zdziwienia.
Ogólnie biorąć jednak, projekty finansowane przez donorów europejskich czy np japońskich, odpowiadają choć podstawowym wymogom stosowności i skuteczności.

O wiele gorzej jest z pomocą rozwojową amerykańskiej agencji pomocy rozwojowej (USAID), dlatego że ta kieruje się nie tyle potrzebami Afganistanu co tymi własnej propagandy sukcesu, i jest ścisle związana z amerykańskim wysiłkiem wojskowym. Są pozytywne wyjątki, ale ogólnie chodzi nie o jakość wykonanej pracy, a o pozytywne sprawozdania i statystyki. W okresie przedwyborczym Busha w 2004, ta ’strategia’ doprowadziła m.i. do wymagania od finansowanych organizacji, napisania do pewnego (krótkiego) terminu, pozytywnych sprawozdań. Dla wielu tych organizacji to znaczyło że musiały opisać swe sukcesy, nim nawet zaczęły wdrażać dany projekt, czasem nawet nim otrzymały pierwszą transzę przeznaczonych na to funduszy ...

Wreszcie jest, może największy problem pomocy rozwojowej i humanitarnej w Afganistanie, mianowicie rosnące podporządkowanie jej agendom polityczno-militarnym, amerykańskiej, NATOwskiej, i tej poszczególnych krajów, w czym Polski.
O tym świadczy m.i. dotkliwy brak zainteresowania ze strony MON czy MSZ, głosami cywilnymi, nie mówiąc o konstruktywnym dialogu. W tej dziedzinie zakłamanie jest takie, że trudno nawet prowadzić dyskusję merytoryczną, a bez takiej, nic na lepsze się nie zmieni.

Ola Antonowicz / 21 kwietnia 2008

W nawiązaniu do powyższego, w tym roku MSZ przeznaczyło 0,5 mln zł na ewaluację i monitoring projektów. Taki zapis można znależć w programie polskiej pomocy na 2008r.: "Znaczący wzrost środków finansowych na pomoc rozwojową powoduje konieczność rozpoczęcia
prac nad stworzeniem kompleksowego systemu ewaluacji polskiej pomocy. Od 2005 roku
prowadzone są działania monitorujące wybrane projekty finansowane ze środków
przeznaczonych na pomoc zagraniczną. W roku 2008 działania te będą kontynuowane, a także
zostaną stworzone podstawy pod przyszły system ewaluacji działań pomocowych. Zakładane jest
przeprowadzanie zewnętrznej ewaluacji w wybranych sektorach wsparcia w krajach
priorytetowych w celu weryfikacji efektywności działań finansowanych z budżetu państwa. "

Warte odnotowania jest to, że zakładana ewaluacja miałaby być zewnętrzna, co polskie organizacje zajmujące się monitorowaniem polskiej polityki rozwojowej przyjmują z zadowoleniem. Patrzmy uważnie, co z tego wyniknie.

 
Nasi Partnerzy Amani Kibera Instytut Globalnej Odpowiedzialności Counter Balance Polska Akcja Humanitarna Grupa Zagranica Bankwatch Network Polska Zielona Sieć